poniedziałek, 5 października 2015

Nowy tydzień - byle do piątku

Zaczął się nowy tydzień. Nowy tydzień w szkole, w której jest tyle nauki, że w wprost marzę o 
wakacjach i o odpoczynku. Ale teraz trzeba dotrwać do świąt. Damy radę! 
Ostatnio wróciłam też do czytania książki i bardzo się z tego cieszę. Mogę choć na chwilę się oderwać od nudnej rzeczywistości i przeżywać wszystko co się dzieje w innym, ciekawszym miejscu. A dzieje się dużo, bardzo dużo. Mówię tu o książce Michelle Hodkin pt.: "Mara Dyer. Przemiana". Jest to kontynuacja przygód Mary, którą mogliśmy poznać w 1 tomie pt.: "Mara Dyer. Tajemnica", a będziemy z nią jeszcze w tomie 3 pt.: "Mara Dyer. Zemsta". Książka jest ciekawa, strasznie wciąga, trzyma w napięciu. Co stanowi problem jeśli chcesz sobie powiedzieć: "To już ostatni rozdział, obiecuję". Nie da się. - Próbowałam.
Znajdziemy też tam moje ukochane, lekko sarkastyczne i troche ironiczne poczucie humoru i podobne dialogi. Mogłam się nimi cieszyć przy rozmowach Mary i Noaha. Ahh.. Noah.. Moja kolejna książkowa, niespełniona miłość, która nie istnieje w rzeczywistości. Nad czym troszeczkę ubolewam, ale jeszcze kiedyś każdy pozna kogoś kto będzie jego/jej ideałem i ta osoba będzie chociaż istnieć. Wracając do książki, relacja Mary i Noaha jest już oczywista. Zakochują się w sobie, ale jak u każdej na pierwszy rzut oka idealnej pary występują problemy. Tylko ich problemy nie są normalne. Są paranormalne..
Mam nadzieję, że swoją kulawą recenzją (o ile można to tak nazwać) zachęciłam Was do przeczytania tej serii i poznania Mary.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz