Na początek chciałabym Wam złożyć spóźnione, ale szczere życzenia świąteczne. Chcę Wam życzyć wsztstkiego, wszystkiego co najlepsze. Dużo, dużo zdrowia, szczęścia, powodzenia w szkole, w pracy, w domu, po prostu wszędzie, miłości i spełnienia wszystkich Waszych marzeń w tym nadchodzącym roku. Właśnie! Życzę Wam wspaniałego Sylwestra, spędzonego w towarzystwie najlepszych ludzi jakich znacie albo przy dobrej lekturze. ;)
Jeszcze raz wszystkiego, wszystkiego najlepszego!
Wiem, wiem dawno mnie tu nie było... Ale wybaczcie mi, prawda?
Co się więc ze mną działo przez tak długi czas? Hmm... Jedno, jedyne słowo... *muzyka pełna napięcia i grozy* Uwaga tym słowem jest... Szkoła. Wiem, wiem ciągle wszystko zwija się na niej, ale co ja poradze wychodzę do szkoły jest ciemniej niż kiedy z niej wracam. I tak, mam świadomość, że niektórzy z Was mają taką samą sytuację jak ja, ale kim bym była gdybym się na początek nie wyżaliłabym się jak to mi jest źle i niedobrze.
Ale kontynuując.. Dopóki jesteśmy przy temacie szkoły to mam nadzieję, że nie macie żadnych zagrożeń na semestr. U mnie raczej nie będzie takich rewelacji, ale jeszcze się to okaże po prerwie świątecznej. W sumie obawiam się jednego przedmiotu.. PP. Możecie uznać, że przecież podstawy przedsiębiorczości to taki prosty i banalny przedmiot. Tak jak są osoby dobre i słabe z przedmiotów ścisłych czy humanistycznych tak samo z przedmiotów typu PP są osoby słabsze i mocniejsze. Ale nie może być źle. Co Nas nie zabije to nas wzmocni! Mam taką nadzieję.. Co ja gadam... Przecież nie zawsze musi być lepiej, nie musi być lepiej z dnia na dzień. Tak się nie da! Takie duże poprawy mają możliwość bytu tylko w filmach. W filmach, w których jeden z bohaterów jest w szpitalu i jego stan jest ciężki, wręcz krytyczny. Ale nagle ni stąd ni zowąd jego stan ulega całkowitemu polepszenie. Po prostu cudowne uzdrowienie. A kiedy już ta postać (bo nie wiem jak inaczej można ją/jego określić) wychodzi ze szpitala jest niczym Młody Bóg, a po powrocie do domu, po jednej nocy we własnym łóżku jest niczym Pan Świata. Nie chce tego hejtować bo nie ukrywajmy w naszym codziennym, szarym świecie ludzie tak szybko nie dochodzą do pełni sił. Ich regeneracja trwa dużo, dużo dłużej. I teraz są trzy wyjścia albo po obejrzeniu takiego filmu osoba w jakiś sposób chora uwierzy, że i ona tak szybko wyzdrowieje jednak się na tym "przejedzie" bo to się nie zdarzyło w jej przypadku bo nadal jest tak samo chora i się tym załamie. W innym przypadku taki film doda jej to sił do działania, że skoro jemu się udało to i mi się uda! To co, że to tylko film, jakieś podstawy reżyser, producenci, scenarzyści przecież musieli mieć. Taką osoba jest zdesperowana by osiągnąć podobny sukces do tego bohatera jednak jeśli mu się to nie udaje szuka kolejnych rozwiązań. Jest to może i podobna postawa do tej pierwszej tylko, że samą wiara w to, że się uda nie wystarczy. Trzeba działać! Trzeba iść do swojego celu! Trzeba zawsze spełniać swoje marzenia! Marzenia same się nie spełnią bo marzenia się nie spełniają, MARZENIA SIĘ SPEŁNIA! Rozumiecie? To tak jakby... Podam banalny i głupi przyklad. - Marzysz o pokoju z niebieskimi ścianami, ale masz pokój ze ścianami w kolorze zielonym i nic z tym nie robisz mimo, że możesz to zrobić, mimo, że masz możliwości nic z tym nie robisz. Przepuszczasz okazję za okazją by spełnić swoje marzenie. A to farba jest o 2 zlote za droga, a to nie będę miała/miał czasu, żeby wszystko zrobić i przygotować: folie ochronne, pędzle, wałki i inne potrzebe mi rzeczy. Zaraz, zaraz.. A co mi do tego jest potrzebne?
Taką postawę niestety ma wielu z Nas. Chce zrobić tyle rzeczy, ale jednak nie bo łóżko jest takie wygodne, bo jest się tak potwornie zmęczonym.
Do cholery! Rusz tą swoją szanowną dupę! I działaj! Wstań i zacznij spełniać swoje marzenia! Zanim ktoś spełni je za Ciebie! Chcesz być w czymś pierwszy? Zrób to! Byle z rozwagą. Już tak dużo tych rzeczy, które mogliśmy zrobić pierwsi nam umknęła, że nie warto przypuszczać kolejnych okazji! To jest nasz czas! To, że tu jesteś, że jesteś tu i teraz, że jesteś teraz tu gdzie jesteś ma jakiś cel! Nie powiem Ci jaki bo ja tego nie wiem. Ty też tego nie będziesz wiedzieć jeśli się nie ruszysz i nie zaczniesz szukać siebie. Musisz znaleźć siebie. Prawdziwego siebie. A nie z maską na twarzy, na której zawsze wymalowny jest piękny, ale sztuczny firmowy uśmiech. Nie tędy droga. Nie możemy udawać kogoś kim nie jesteśmy. To jest bezcelowe. Co z tego, że przed wszystkimi będę udawać delikatną, sympatyczną, uroczą, słodką dziewczynę, skoro taka nie jestem? Może, żeby mnie polubili, żeby ktoś się mną zainteresował.. Jest naprawdę wiele powodów do udawania tylko po co? Po to, żeby komuś się przypodobać? I tak się dowie jaki jesteś, więc nie warto albo Cię polubi, pokocha w ccałej okazałości albo i nie, ale jeżeli znieniawidzi twoją maskę to nawet jeżeli ją zdejmiesz jesteś już skreślony.
Nie warto udawać. Warto być zawsze tylko jedną, jedyną niepowtarzalną osobą - sobą.
I naszym zadaniem jest właśnie odnaleźć tę osobę. Każdy z Nas musi odnaleźć prawdziwego siebie. Inaczej to wszystko tutaj nie ma sensu. Pamiętaj to jest cel. Celem jest znalezienie siebie, tego prawdziwego i jedynego siebie. Nie żadnej innej osoby podobej do nas. Tylko tego prawdziwego siebie. Szukajmy siebie! Może znajdziemy siebie szybciej niż myślimy.
Powodzenia!
Isia
P.S.
Zachęcam Was do komentowania i wyrażenia swojego zdania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz